Get Adobe Flash player

 

DSC07191DSC07200DSC07227DSC07425 DSC4719

DSC07235DSC07291DSC07481DSC07372DSC07390p MG 1069DSC08100p MG 1073

"Eksplorator po fortyfikacjach" to amatorski cykl filmowy zamieszczony na You Tube. Cykl ma na celu przybliżenie Państwu wielu, bardzo ciekawych zagadnień dotyczących obiektów architektury militarnej występujących na terenie naszego kraju. Prowadzący prezentuje zagadnienia z zakresu historii wojskowości, a także geografii militarnej. Z intensywnych działań można dowiedzieć się bardzo wiele nowych informacji. W Polsce temat nie należy do mocno ugruntowanych i brakuje publikacji w tym zakresie. Wiele danych zostało zdobytych w wyniku intensywnych poszukiwań, a następnie zebranych i opisanych w filmie oraz na stronie internetowej. Nasza ekipa filmowa składa się z kilkunastu osób, oprócz tego każdy odcinek opieramy na wiedzy doświadczonych specjalistów, dzięki temu każdy (ponad 20 minutowy) odcinek jest absolutnie unikatowy.

Zachęcamy do współpracy oraz do podsyłania nam ciekawych pomysłów, które mogą stać się tematem kolejnego odcinka. Istnieje możliwość sponsoringu oraz lokowania produktu w naszych filmach. Według statystyk jest to najlepszy rodzaj współczesnej reklamy. Kontakt można znaleźć w odpowiedniej zakładce na stronie internetowej.

eksplorator nowy

 

Lekkie schrony bojowe w pasie działań Armii Łódź - Linia Widawki - https://www.youtube.com/watch?v=lqcU7NBpDxc -- kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

 

24 czerwca 1939 roku Sztab Główny Wojska Polskiego wydał rozkaz rozpoczęcia budowy umocnień polowych pod dowództwem generała Rómmla, którego Armia miała do wykonania ogromne zadania. Najważniejszymi z nich było opóźnienie działań przeciwnika, rozpoznanie jego sił i przewidywanych kierunków natarcia oraz wycofanie się na główną linię umocnień położnych wzdłuż rzek Warty i Widawki, gdzie miała trwać obrona ważnych strategicznie obszarów Łodzi i Piotrkowa oraz zabezpieczenie Stolicy Kraju przed uderzeniem z zachodu i południowego zachodu.

Budowę fortyfikacji w Polsce oparto na kilku prostych zasadach. Gdy w 1939 roku Polska znalazła się u progu wielkiego konfliktu z Niemcami, postanowiono wznieść możliwie dużą liczbę lekkich polowych schronów bojowych. W ten sposób chciano choć trochę wyrównać techniczną i materiałową przewagę potencjalnego przeciwnika. Opracowano projekty, których uzbrojenie miała stanowić jedynie broń własna piechoty. Najbardziej rozpowszechnione były schrony dla jednego lub dwóch ciężkich karabinów maszynowych przeznaczonych do prowadzenia ognia bocznego, na przedpole pozycji przed schrony sąsiadujące. Drugim charakterystycznym typem były schrony obserwacyjne służące do obserwacji przedpola i powiadamiania stanowisk dowodzenia poprzez polowe środki łączności lub łączników, a także w razie konieczności do obrony bezpośredniej za pomocą broni osobistej załogi. Obiekty wznoszono na masową skalę na terenie całego kraju, zaplanowanych do budowy było prawie 2000 schronów z czego wybudowano całkowicie lub częściowo ponad 500. Fortyfikacje te wypełniły należycie swoje zadanie, dzięki ich obecności udawało się zatrzymać Blitzkrieg. Wszędzie tam, gdzie nieprzyjaciel natrafiał na linię tego typu umocnień zmuszony był do rozwinięcia i podciągnięcia artylerii, przez co tracił zamierzony impet natarcia. Polska była pierwszym krajem, w którym na tak dużą skalę zastosowano umocnienia żelbetowe celem wzmocnienia fortyfikacji polowych.

W pasie działania Armii Łódź planowano w sumie budowę 226 schronów żelbetowych i drewniano-ziemnych. Oprócz nich planowano także wykonanie rowów strzeleckich, przeciwczołgowych, zasieków z drutu kolczastego, potykaczy oraz zalewów wodnych, czemu sprzyjał podmokły teren. W całym kraju zwlekano jednak z rozpoczęciem prac fortyfikacyjnych z uwagi na ochronę zasiewów. Ponieważ koniec prac planowano dopiero na 15 października 1939 roku, nie wszystkie obiekty zostały ukończone na czas. Do wybuchu wojny w całym pasie działania Armii Łódź zdołano wybudować około 46 schronów żelbetowych i 12 drewniano-ziemnych, a i te nie były jeszcze całkiem kompletne.

Sposób budowy, wyposażenia i specyfikację materiału potrzebnego do budowy schronów bojowych określała „Instrukcja saperska. Umocnienia Polowe. Część III, Zeszyt II. Schrony żelbetowe i betonowe”. Wydana w 1939 roku przez Sztab Główny Wojska Polskiego Inspektorat Saperów. Opracowana była na podstawie własnych doświadczeń. Głównym materiałem, użytym do budowy schronów bojowych, był beton składający się z cementu portlandzkiego, kruszywa grubego, piasku i wody. Do zbrojenia zaś, używano prętów okrągłych o przekroju 1 i 2 cm oraz ciężarze odpowiednio 0,62 i 2,47 kilograma na metr.

Kruszywo do budowy obiektów wydobyto na Kresach Wschodnich w miejscowości Janowa Dolina, obecnie znajdującej się na terenie Ukrainy. Kamień bazaltowy o charakterystycznej rdzawej barwie i dużej wytrzymałości był transportowany koleją do stacji Rusiec i stąd na wozach konnych jechał na miejsce budowy.

Po zastygnięciu betonu schron otrzymywał swój ostateczny kształt. Po obsypaniu ziemią, wyposażeniu i uzbrojeniu był gotowy do walki. Obsługa obiektu jednostrzelnicowego składała się z trzech żołnierzy: dowódcy schronu (oficera lub starszego podoficera) oraz dwóch żołnierzy do obsługi Ciężkiego Karabinu Maszynowego (celowniczy i amunicyjny). Ckm, najczęściej wzór 1930, kaliber 7,92 mm stawiano na solidnym stole, montowanym przy strzelnicy.

 

W 1940 roku Niemcy przeprowadzili dokładne badania polskich fortyfikacji obronnych. Testowano na nich pociski burzące i przeciwpancerne. Po zakończeniu wojny ocalałe schrony bojowe zostały zlokalizowane i opisane przez  Ludowe Wojsko Polskie. Stąd widoczne są na nich biało-czarne cechy z numerami, umieszczone najczęściej przy wejściu do obiektu. W znacznej części zamurowano wtedy też wejścia i strzelnice. Z czasem zarastały roślinnością i zapadały się w grunt. Obecnie jednak coraz częściej historycy i pasjonaci powracają do tej tematyki, przywracając pamięć o tych niemych świadkach historii oraz pamiętnym wrześniu 1939 roku.

 

Łódzkie schrony przeciwlotnicze i przeciwatomowe - https://www.youtube.com/watch?v=9OIjCsoVB7E, https://www.youtube.com/watch?v=IGVt2dy_ib0 -- kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

 

Jak twierdzą historycy, w Łodzi i okolicach, podobnie jak w większości dużych miast, znajdziemy ponad 500 schronów przeciwlotniczych różnego typu. Pochodzą z różnych okresów, będą to obiekty budowane jeszcze przed wojną, w czasie okupacji niemieckiej oraz w okresie zimnej wojny. I chociaż możemy się na nie natknąć na każdym kroku, nie każdy wie o ich istnieniu. Jest to temat zapomniany, który nie doczekał się jeszcze żadnej publikacji, a same obiekty coraz bardziej popadają w ruinę. Szkoda, bo są to przecież zabytki, z których nieliczne mają blisko 80 lat.

 

Co kryje w sobie określenie Heimat Flakuntergruppenkommando Litzmannstadt?

Z języka niemieckiego Heimat (w dosłownym tłumaczeniu) oznacza domowy, ojczysty, w tym przypadku informuje jednak o specyficznej strukturze jednostki. Flak to przeciwlotniczy, untergruppen czyli podgrupa, w tym przypadku pododdział, kommando – dowództwo, zaś Litzmannstadt to oczywiście okupacyjna nazwa Łodzi. Wyjaśnienie tego rozbudowanego określenia brzmiałoby zatem mniej więcej tak: „Ojczysty” Pododdział  Dowództwa Obrony Przeciwlotniczej Łodzi.

Niemieckie schrony obserwacyjne, obrony przeciwlotniczej Litzmannstadt nie uczestniczyły w czynnej walce, miały konstrukcję żelbetowo-ceglaną. Były to obiekty bierne. W Łodzi nie budowano fortyfikacji czynnych np. tradytorów,  czyli schronów dla karabinu maszynowego wraz z załogą. Wokół każdego z obiektów należących do sekcji naziemnej Luftwaffe tworzono natomiast umocnienia polowe w postaci wałów, nasypów, montowano także siatki maskujące itd. W bezpośrednim sąsiedztwie niektórych obiektów (być może wszystkich, lecz nie ma na to dowodów) ustawiane były stanowiska dział przeciwlotniczych. Z zeznań naocznych świadków wiemy, że z całą pewnością armaty znajdowały się na Lublinku (gdzie do dzisiaj możemy znaleźć ich resztki w postaci podstaw do dział), na Brusie oraz w Mileszkach.

Schronów tego typu było na obrzeżach Łodzi prawdopodobnie 9 lub 12 (np. przy ulicy Nad Niemnem, Liściastej, we wsi Rszew, w Łaskowicach, na Rudzkiej Górze, w Mileszkach, gdzie na prywatnym polu znajduje się także jedyny w swoim rodzaju schron amunicyjny itd.). Były one rozmieszczone wokół miasta celem obserwacji przedpola, a także w charakterze stanowisk dowodzenia pobliskimi bateriami przeciwlotniczymi. Zostały podzielone na sektory odpowiedzialności, zgodne z kierunkami świata. W przypadku nadejścia meldunku o zbliżających się bombowcach nieprzyjaciela, dowódca obiektu miał za zadanie uruchomić artylerię przeciwlotniczą oraz powiadomić oddział myśliwców Luftwaffe stacjonujący na lotnisku Lublinek. Schrony powstały prawdopodobnie dopiero w roku 1944.

Najpewniej w takich obiektach dyżurowało stale około pięciu żołnierzy. Był to dowódca, jego zastępca, telefonista i dwóch łącznościowców. Oprócz wymienionej załogi schronu, na stanowiskach pełniła służbę jeszcze ochrona obiektu. W takim schronie mieściła się centrala telefoniczna, pomieszczenie przeznaczone na agregat prądotwórczy, dwa pomieszczenia z dalmierzami, pomieszczenie dowódcze oraz miejsca, w których żołnierze mogli odpocząć. W największej sali znajdowało się główne pomieszczenie operacyjne,  tu w czasie wojny rozstawiany był ogromny stół, na którym rozkładano mapę i zaznaczano na niej pozycje wojsk oraz punktów strategicznych.

Jak domyślamy się z ogólnej wiedzy historycznej, wspomniany system przeciwlotniczy nie okazał się zbyt przydatny, ponieważ na Łódź w okresie okupacji nie spadały zbyt licznie bomby. Z zeznań jednego z mieszkańców Mileszek oraz publikacji wspomnień Hansa Joachima Jäschke (młodego żołnierza przydzielonego do tej baterii) wiemy, że artyleria tam stacjonująca została użyta tylko kilka razy. Działa wykorzystano między innymi do ostrzeliwania alianckich samolotów niosących zrzuty dla walczącej Warszawy. Dopiero na kilka dni przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Łodzi, armaty uczestniczyły w walkach z radzieckim lotnictwem, a na koniec zostały ustawione w taki sposób, aby mogły prowadzić skuteczny ogień do celów naziemnych. Wiemy też, że część załogi z Mileszek została brutalnie zamordowana i pochowana w masowej mogile na polu w pobliżu cmentarza.

 

Schron w Łaskowicach - najlepiej zachowany:

DSC 0297DSC 0300DSC 0303DSC 0310DSC 0317DSC 0337DSC 0340DSC 0372

 

Schrony na Brusie.

1) Zamysł władz wojskowych II RP o wybudowaniu schronu na Brusie jako pomocniczej składnicy uzbrojenia Garnizonu Łódź, zbiegł się z pomysłem rozbudowy istniejącego już od czasów zaboru rosyjskiego niewielkiego poligonu leżącego po między Złotnem, a Brusem. Stara strzelnica wojskowa została przeniesiona ze „Starej Mani” na Poligon Brus. Powodem tego były skargi mieszkańców odnoszących rany postrzałowe, gdyż obiekt nie spełniał wymogów bezpieczeństwa. Podczas budowy parku Ludowego (obecnie park imienia Józefa Piłsudskiego) strzelnica stwarzała naprawdę realne zagrożenie. Nowa strzelnica została oddana do użytku w 1930 roku, jako obiekt ufundowany przez magistrat Miasta Łodzi za ówczesne 15 000 zł. Schron:

Jeden z nielicznych w Łodzi, udostępniony do zwiedzania schron znajduje się przy ulicy Konstantynowskiej 98.

Dowódcy garnizonu łódzkiego skupiającego w swoich szeregach kilka pułków, prowadzili ćwiczenia na poligonie Brus wyodrębnionym z pól fabrykanta Meyera, a następnie Biedermanna.

Szkolący się żołnierze winni pobierać wyposażenie na miejscu, dlatego postanowiono wybudować schron jako magazyn uzbrojenia i amunicji.

Schron na wypadek wojny mógł pełnić także funkcję magazynu mobilizacyjnego, gdzie wyposażano by poborowych w środki potrzebne do działań wojennych. Jak wynika z zachowanych dokumentów, schron został oddany do użytku latem 1937 roku, możliwe jest, że budowali go więźniowie z ciężkiego więzienia na Sikawie.

Obok schronu, pomimo silnego sprzeciwu władz wojskowych IV D.O.K. władze gminy Brus postanowiły wybudować dom – początkowo mieścił się tutaj Urząd Gminy Brus. Jednak od 1937 roku wojsko przejęło połowę tego budynku na cele koszarowe.

Po przegranej Kampanii Wrześniowej, schron do 1942 roku zajmował Wehrmacht, następnie Gestapo, które dokonywało rozstrzeliwań na pobliskim poligonie. Podczas okupacji znajdowała się w tym miejscu rogatka miasta Łodzi, a od 1942 roku w budynku koszarowym mieściła się także centrala telefoniczna Luftwaffe, schron służył wówczas jako magazyn amunicji, żywności i schronienie w razie bombardowań.

Po wojnie przez krótki czas schron i budynek obok wykorzystywały wojska sowieckie, w tym NKWD. Więźniowie tutaj przesłuchiwani, ginęli na pobliskim poligonie czego dowodzą prace ekshumacyjne. Następnie schron przejęło LWP, które dokonało w nim kilku modernizacji. Wojsko ostatecznie opuściło obiekt w 1982 roku. Od tej pory stopniowo niszczał, do czasu gdy zaopiekowali się nim członkowie Stowarzyszenia „Kompanja Brus”. Obecnie wewnątrz obiektu można obejrzeć wiele ciekawych ekspozycji opowiadających o historii tego miejsca.

Parametry techniczne:

Schron posiada powierzchnię użytkową 187m2. Znajdują się tutaj dwa wyjścia ewakuacyjne i jedno wejście załadunkowe. Wewnątrz mieści się 8 pomieszczeń, które chroni żelbetowy strop o grubości około 40 cm z usypaną na powierzchni metrowej grubości warstwą ziemi, na której leżą płyty detonacyjne pokryte darnią.

Do schronu prowadzą w dół schody po lewej i prawej stronie. Wejścia bronią potężne, hermetyczne drzwi.

 
 
 
Drugi ze schronów na Brusie - jest to obiekt typu cywilnego. Jak wynika z niepotwierdzonych informacji uzyskanych od miejscowej ludności, schron ten wybudował pewien bogaty Niemiec. W okresie okupacji, w obliczu zbliżającego się frontu radzieckiego nakazano wszystkim mieszkańcom Brusa budowanie na podwórkach domów prostych ziemianek. (mam zdjęcie) Biednych, polskich ludzi, wyniszczonych przez okupację hitlerowską, zamieszkujących ten teren nie było stać na nic lepszego. Jednak mieszkający tam Niemiec mógł sobie pozwolić na wspomniane rozwiązanie. Schron posiada tylko jedno pomieszczenie z typowym wejściem chroniącym obiekt przed falą uderzeniową i gazami bojowymi. Wejście zostało zakryte drzwiami ochronnymi lekkiego typu, identycznymi jak te w schronie przy parku na Zdrowiu. Dodatkowo obiekt posiadał wyjście ewakuacyjne i prawdopodobnie piecyk oraz najprostsze filtry powietrza. Strop został wzmocniony żelbetem o czym świadczy odciśnięty szalunek, a także potężnymi stemplami posiadającymi widoczne sygnatury z nazwą fabryki.
 


 

Osiedle im. Józefa Montwiłła-Mireckiego.

Osiedle zostało wybudowane w latach 1928 - 1931. Mieszkania posiadały wysoki jak na ówczesne realia standard - elektryczność, bieżącą wodęi kanalizację. Takie udogodnienia stanowiły rzadkość w przedwojennej Łodzi, dlatego osiedle to zamieszkiwała głównie inteligencja.

Dosłownie w przededniu wojny, wybudowano tu ogromną ilość szczelin przeciwlotniczych, co widać dokładnie na zdjęciach lotniczych z tego okresu. Szczeliny były bardzo starannie wykonane, otaczały wszystkie zabudowania oraz nowo powstały park na Zdrowiu. W 1939r. na osiedlu mieszkało ok. 5 tys. osób czyli ponad dwa razy więcej, niż obecnie i chociaż Łódź była miastem wielonarodowościowym, niemal całość mieszkańców osiedla stanowili Polacy.

Już na początku Wojny Niemcy wyrzucili z osiedla pierwsze rodziny. Największa akcja wysiedleńcza miała miejsce na przełomie 14-15 stycznia 1940 roku kiedy to okupanci wysiedlili ok. 5 tysięcy pozostałych jeszcze mieszkańców osiedla. Lokatorów budynków budzono waleniem w drzwi. Po otwarciu drzwi, do mieszkań wchodzili uzbrojeni Niemcy, nakazując zaskoczonym ludziom natychmiastowe opuszczenie lokali. Mieszkańców przewożono do dawnej fabryki tkanin przy ul. Łąkowej 4, gdzie znajdował się Centralny obóz przesiedleńczy. Na dziedzińcu wysiedlonych rejestrowano, a potem pędzono do nieogrzewanych pofabrycznych hal, w których przeprowadzano segregacje rasową oraz oddzielano osoby starsze od dzieci, które germanizowano lub wywożono na przymusowe roboty w głąb III Rzeszy. Na miejsce tych ludzi zakwaterowano urzędników niemieckich z terenów III Rzeszy oraz Niemców sprowadzonych z krajów nadbałtyckich, z Besarabii, Bukowiny oraz Wołynia. Po wojnie większość mieszkańców powróciła do swoich domów, które, podobnie jak cała Łódź, przetrwały wojnę bez większych zniszczeń.

Mimo iż na osiedlu nie przeprowadzano większych prac remontowych, staranność wykonania i rozwiązania konstrukcyjno-materiałowe powodują, iż w przeciwieństwie do wielu innych części miasta, osiedle Mireckiego jest nadal w całkiem dobrej kondycji, jednak ze względu na swoją historię zostało wpisane do rejestru zabytków.

14 września 1939 osiedle Mireckiego

 

Park Julianowski.

W Parku Mickiewicza istnieje jeden schron ceglany, prawdopodobnie obserwacyjny, znajdujący się w pobliżu górki na granicy z cmentarzem na Radogoszczu. Nie odnotowano w naszym mieście istnienia podobnego obiektu. Schron powstał prawdopodobnie w sierpniu 1939 roku dla celów wojskowych, bowiem w pobliskim pałacu stacjonował sztab generalny dowodzenia obroną przeciwlotniczą miasta oraz dowodzenia Armią Łódź z generałem Rómmlem na czele.

Schrony miały uchronić ludność cywilną przed skutkami nalotów bombowych. Zapewniały one mieszkańcom tylko częściową ochronę, głównie przed odłamkami, ze względu na to, że ich konstrukcja była zbyt słaba aby wytrzymać bezpośredni kontakt ze spadającą bombą. Czasem nawet obiekty nie posiadały stropów. Szczeliny przeciwlotnicze były pierwszymi schronami, które zaczęto budować w Łodzi jeszcze przed wybuchem wojny między innymi na osiedlu Mireckiego, przy parku na zdrowiu.

Wejście do jednego z takich schronów  przeciwlotniczych zostało przypadkiem odkryte podczas wykonywania prac związanych z budową linii tramwajowej przy parku Moniuszki. Obiekt ten został wybudowany jeszcze przed II Wojną Światową. Niemieckie schrony LS-R-y bądź LS-D-ki (Luftschutzraum – Luftschutz dekungs graben) budowane były w dwóch formach: “Gerade” (prosta) i “Zig-Zack” (korytarze zagięte pod kątem 45 stopni).

 

Schron w parku na zdrowiu, przy zoo.

Znajduje się tutaj niepozorna górka kryjąca w sobie polską, przedwojenną szczelinę przeciwlotniczą typu „L”. Główne wejście prowadzi do komory, z której skręcało się w lewo do kolejnej – podwójnej co jest dość nietypowe i nie zostało wcześniej odnotowane w przypadku innych schronów na terenie Łodzi i okolic. Schron posiada metalowe drzwi ochronno-hermetyczne lekkiego typu, które miały zabezpieczać obiekt przed falą uderzeniową i gazami bojowymi. Obiekt posiada też drugie wejście po drugiej stronie, bliżej kas przy zoo. Wyjście ewakuacyjne znajduje się na końcu wspomnianej wcześniej dwudzielnej komory. Obiekt posiadał najprostrzą toaletę w formie suchego ustępu. Przy ścianach schronu znajdowały się niegdyś ławki, na których można było usiąść celem przeczekania ewentualnego nalotu, na hakach mogły wisieć zaś hełmy i maski przeciwgazowe, z których można było dodatkowo skorzystać w przypadku nieszczelności obiektu. Z odnalezionych dokumentów wynika jakoby schron został wybudowany w 1956 roku i mógł pomieścić do 150 osób, jednak z zeznań rodowitych mieszkańcow Brusa wynika, że szczelina musiała powstać przed lub w czasie wojny. Ponieważ jednak charakter budowy wyklucza działalność okupanta, wnioskujemy zatem, że jest to polska budowla przedwojenna.

fwpIMG 5138fwpIMG 5146 Edit fot. Patryk Grądys

 

Olechów.

Podczas okupacji Niemieckiej na Olechowie rozpoczęto budowę stacji towarowej. Budowa trwała także w latach PRL-u. W czasie wojny stację przymusowo budowali jeńcy wojenni przebywający w pobliskim obozie. Na terenie stacji znajduje się wiele obiektów, są to między innymi: stacja naprawcza pociągów, kotłownia, wieża ciśnień, obecnie rozebrana przepompownia paliw, były posterunek policji oraz to co mnie najbardziej interesuje czyli prawdopodobnie około 8 schronów, z czego część otwartych.

Ze względu na przynależność terenu do PKP Cargo, zamkniętego i stale chronionego, obiekty zachowały się w całkiem dobrym stanie. W pobliskim lesie można także zauważyć pozostałości okopów z Pierwszej Wojny Światowej i cmentarz wojskowy, bowiem w czasie Bitwy Łódzkiej w 1914 roku przebiegał tam front. Stary Olechów to niemieckie domy ludowe, obóz pracy i baraki obsługi Arbeitsdienst (Służba pracy).

DSCF4351DSCF4353DSCF4376DSCF4377DSCF4380

 

Dawna Baza jednostki łączności troposferycznej Armii Radzieckiej.

W okolicy znajduje się miejsce, gdzie stacjonowała jednostka, pochodząca z późniejszego okresu. Baza jednostki znajdowała się w jednym z najwyżej położonych miejsc wokół Łodzi – obszarze dzisiejszego Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Zajmowała się łącznością pomiędzy bazami sowieckimi na terenie kraju. Na jej terenie zamocowane były na wysokich masztach cztery anteny. Zabudowania składały się z budynku koszar, budynku socjalnego, w którym znajdowała się stołówka, pokoju dowódcy, kuchni oraz dużych garaży z dobudowaną sauną i budynkiem z agregatami zasilającymi urządzenia antenowe wraz z pomieszczeniami obsługi, magazynem paliw i zagrodą dla zwierząt. Jednostka posiadała ciężarówkę URAL oraz samochód terenowy UAZ. Załoga na początku lat 90 liczyła ok. 30 żołnierzy. Ruiny bazy znajdowały się w lesie, na końcu drogi z płyt. Na tyłach zabudowań zachowane były pamiątkowe napisy wykonane przez radzieckich żołnierzy, a na betonowej podstawie anteny wykuty był obrazek przedstawiający hełm, karabin i kwiaty. Ruiny były popularnym miejscem gier w paintball i air soft, niestety kilka lat temu zostały dosłownie zrównane z ziemią, pozostało po nich tylko kilka kamieni.

Na szczycie wzgórza „radary” znajduje się obecnie telewizyjna stacja przekaźnikowa z licznymi antenami. Nazwa tego wzgórza pochodzi jednak od tej właśnie istniejącej od początku lat 90 XX wieku radzieckiej stacji łącznościowej, a prawdopodobnie także radiolokacyjnej.

1048874971048874921280px Radary

Użyczył większości materiałów oraz opowiedział o schronach:

Dariusz Rzepecki - inicjator i założyciel Łódzkiego Stowarzyszenia Miłośników Militariów "Kompanja Brus".

 

 

 

 

Rejon Umocniony Hel - https://www.youtube.com/watch?v=6FfTeUhjJUU -- kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

Półwysep Helski, mimo swojego strategicznego dla Polski położenia przez bardzo długi czas nie był wykorzystywany militarnie.

Jedynym epizodem jaki miał tam miejsce było utworzenie przez króla Władysława IV szańców ziemnych nazwanych Władysławowo i Kazimierzowo.

Zmieniły się jednak plany dotyczące rozbudowy floty i fortyfikacje stały się zbyteczne.

Zostały opuszczone i zapomniane na wiele lat.

Sytuacja uległa zmianie dopiero po I wojnie światowej, kiedy to w wyniku traktatu wersalskiego Polska otrzymała odcinek wybrzeża morskiego wraz z Mierzeją Helską.

Ośrodek oporu Jastarnia.

W kwietniu 1939 roku podjęto decyzję o budowie ciężkich fortyfikacji w rejonie Jastarni.

Miały tworzyć go cztery schrony bojowe oznaczone kryptonimami Sęp, Sokół, Saragossa i Sabała.

Oddalenie od bazy morskiej w Helu zapawniało, że będą one poza zasięgiem nieprzyjacielskiej artylerii.

We wrześniu 1939 roku ciężkie schrony bojowe nie walczyły, ponieważ nie zdążono ich całkowicie wyposażyć i uzbroić, a pozycja tyłowa była zaś jedynie rozpoczęta.

Obecnie do odrestaurowanych schronów prowadzi szlak turystyczny, a niektóre są udostępnione do zwiedzania.

4589

 

Bateria im. Heliodora Laskowskiego.

Położona najbliżej cypla półwyspu bateria była najcięższą w tym okresie baterią nadbrzeżną.

Jej doskonała lokalizacja umożliwiała prowadzenie ognia do celów zarówno w Zatoce Gdańskiej, jak też na pełnym morzu.

Bateria uzbrojona była w armaty kalibru 152,4 mm, które miotały pociski o wadze około 50 kilogramów na odległość ponad 25 kilometrów.

We wrześniu 1939 roku bateria była wykorzystana w walkach z niemieckimi pancernikami "Schleswig-Holstein" oraz "Schlesien".

Pomimo wielu uszkodzeń oktętom nieprzyjaciela nie udało się całkowicie zniszczyć baterii.

Jej całkiem dobrze zachowane pozostałości możemy podziwiać do dzisiejszego dnia. 

Niemiecka bateria Schleswig-Holstein.

Najbardziej charakterystycznym elementem baterii jest 9-kondygnacyjna wieża kierowania ogniem o wysokości 35 metrów.

Przy dobrej pogodzie zapewniała ona widoczność celów morskich w promieniu 50 kilometrów.

Bateria uzbrojona była w armaty kalibru 406 mm.

Obecnie stanowi wielką atrakcję turystyczną, znajduje się tam Muzeum Obrony Wybrzeża.

192026211112131415161718

 

Hel był najdłużej broniącym się miejscem w Polsce podczas Kampanii Wrześniowej.

Zacięta obrona trwała aż do 2 października. Strategiczne położenie Helu idealnie nadaje się do kontroli akwenu Zatoki Gdańskiej i części Morza Bałtyckiego co zostało docenione i wykorzystane przez wojsko polskie a potem także niemieckie.

 

Baterie Duńska i Grecka - https://www.youtube.com/watch?v=kH1YBDKuapk -- kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

Polskie wybrzeże przejęte według ustaleń Traktatu Wersalskiego nie posiadało żadnych stałych obiektów obronnych. Pierwotnie Wojsko Polskie wykonało umocnienia polowe wykorzystujące broń piechoty i działa polowe kalibru do 152 mm. Były one zgrupowane w Pułku Artylerii Nadbrzeżnej, jednak w wyniku demobilizacji, jesienią 1921 roku Pułk ten rozwiązano, a sprzęt i ludzi odesłano do innych jednostek w głębi kraju.

Pierwotnie każde stanowisko miało składać się z dwóch betonowych działobitni, 4 schronów amunicyjnych, betonowego punktu obserwacyjnego z pomieszczeniami dla dowódcy, sprzętu pomiarowego i kierowania ogniem oraz obsługi. Osobne dwa schrony żelbetowe miały być przeznaczone dla działonów. Stanowiska miały być połączone drogami żużlowymi o łącznej długości około 5 km.

W połowie 1933 roku utworzono nową specjalność wojskową – artylerzysty nadbrzeżnego. Wyszkolenie następowało w dwóch kursach sześciomiesięcznych. Każdego roku prowadzono szkolenia ogniowe, strzelając do tarcz artyleryjskich holowanych przez ORP „Smok”.

Schrony wbudowano w naturalne wydmy w niewielkiej odległości od działobitni. Ze względu na brak wiarygodnych informacji źródłowych bardzo trudno jest dzisiaj ustalić funkcję, jaką spełniały schrony, które za chwilę zobaczymy. Prawdopodobnie miały to być obiekty amunicyjne lub ochronne dla załogi. Prawdopodobnie z braku funduszy lub zmiany koncepcji rozwoju artylerii nadbrzeżnej z planowanych 5 obiektów w każdej baterii wybudowano tylko po dwa, uważając dalszą rozbudowę za nieopłacalną.

Z dostępnych źródeł działania wojenne zostały odnotowane dopiero od 12 września 1939 roku. Przykładowo tego dnia działa baterii „greckiej” o numerze 32 zostały zdjęte ze stanowisk i przeniesione na wschód od Juraty w celu zwalczania baterii niemieckich znajdujących się na drugim brzegu zatoki. 15 września natomiast bateria nr. 33 „duńska” prowadziła wymianę ogniową z trałowcami „Otto Braun” oraz „Pelikan”. 24 września nastąpił ostrzał zespołu trałowców, który zmusił je do przerwania czynności. Następnego dnia ponownie następuje ostrzał na cele w okolicach Redy, 27 września oddano zaś 10 salw w stronę niemieckiego pancernika.

 

Bateria „duńska”:

Większy schron składa się z przedsionka, z którego wchodzi się przez stalowe drzwi do mniejszego pomieszczenia, za ścianką działową znajduje się natomiast drugie pomieszczenie. W ścianach bocznych wykonano - oczywiście jak w każdym schronie, kominki wentylacyjne zamykane klapkami.

Mniejszy schron składa się z przedsionka, z którego wchodzimy do tylko jednego pomieszczenia.

Działobitnie zostały wykonane w formie okręgu o średnicy 11 metrów. Na środku ustawiano blok betonowy pod koła armaty. Armatę mocowano prawdopodobnie na obrotnicy, przy pomocy 4 stalowych skobli wbetonowanych w ten właśnie blok, natomiast ogony zapierano o betonowy okrąg. Taki montaż zapewniał możliwość ostrzału w promieniu 360 stopni.

schemat1schemat2schemat3schemat4 schemat5schemat6 

Bateria „grecka”:

Schrony znajdujące się przy baterii „greckiej” zostały w późniejszym okresie zasypane, jednak do jednego z nich wejście odkopano, podobno przy wejściu można jeszcze znaleźć łuski po wystrzelonej amunicji, które to niepotrzebne, zostały tu przez wojsko porzucone.

Obsada każdej baterii składała się z 1 oficera oraz 37 podoficerów i marynarzy czyli po 11 osób załogi na działo. W 1939 roku dowódcami baterii byli porucznikowie marynarki: Kazimierz Wnorowski oraz Adam Rychel. W tym samym roku poprawiono warunki bytowe załóg, w pobliżu wybudowano koszary typu barakowego z kuchnią, której nie zdążono jednak zainstalować do wybuchu wojny.

W baterii „greckiej” zainstalowano dalekonośne armaty Schneider L/31 z łożem kołowym dwuogonowym rozstawnym z podporą pod osią bojową, kalibru 105 mm. W baterii „duńskiej” natomiast armaty dalekonośne polowe Schneider wz.26 L/48, także kalibru 105 mm z łożem kołowym dwuogonowym.

 

Fortyfikacje Mazurskie - https://www.youtube.com/watch?v=P7vZTj7Aujs -- kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

Wilczy Szaniec w Gierłoży.

Fortyfikacje mazurskie – obejrzymy dzisiaj obiekty znajdujące się na terenach dawnych Prus. Są to Niemieckie kwatery dowodzenia: Wilczy Szaniec w Gierłoży oraz schrony w Mamerkach, a także jadąc dalej zobaczymy Kanał Mazurski.

Po przegranej w 1940 roku bitwie o Anglię, Hitler porzucił myśl o desancie na Wielką Brytanię i zaczął przygotowania do wojny na wschodzie. Do tego celu potrzebował nowego kompleksu dowodzenia, położonego bliżej miejsca planowanych działań. Dla tego też oczy niemieckich przywódców zwróciły się ku Prusom Wschodnim. Położenie ze względu na Giżycki Rejon Umocniony oraz oddalenie od dużych ośrodków miejskich wydawało się wręcz idealne i gwarantowało należytą tajność. Wadą był podmokły teren, stwarzający problemy projektantom schronów oraz obniżający jakość życia przyszłych mieszkańców kwatery.

 

Lokalizacja i budowa.

Decyzję o budowie kompleksu bunkrów podjęto jesienią 1940 roku. O lokalizacji kwatery w tym miejscu zadecydowało położenie Kętrzyńskiego lasu znajdującego się w pobliżu granicy ze Związkiem Radzieckim. Miało to duże znaczenie psychologiczne ze względu na plan Barbarossa przewidujący atak na ZSRR. Prusy Wschodnie były jednym z najbardziej ufortyfikowanych okręgów III Rzeszy. Na jego obszarze znajdowało się wiele twierdz oraz rejonów umocnionych.

Obszar, wybrany na kwaterę, położony był w dużym oddaleniu od szlaków komunikacyjnych, w starym mieszanym lesie, stanowiącym całoroczną naturalną osłonę obiektów. Rozciągające się na wschód od kętrzyńskiego lasu Wielkie Jeziora Mazurskie stanowiły naturalną przeszkodę przed wojskami lądowymi.

Podawana aktualnie w wielu przewodnikach ogólna liczba zatrudnionych od 3000 do 5000 osób wydaje się być mocno zaniżona. W pierwszych założeniach, przy budowie głównej polowej kwatery Hitlera pod Kętrzynem przewidywano zatrudnienie 50 tys. osób.

DSC01351DSC01354

 

Pobyt Hitlera w wilczym szańcu.

Hitler przybył do Wilczego Szańca 24 czerwca 1941 roku, tu spędził w sumie 800 dni. W 1944 roku kwaterę zamieszkiwało ponad dwa tysiące osób, z czego tylko 20 było płci żeńskiej, lecz Ewa Braun nigdy nie odwiedziła tego miejsca.

Obiekty mieszkalne były urządzone skromnie. Składały się z małych pomieszczeń przeznaczonych do pracy, posiadały wyłożone boazerią lub otynkowane ściany. Do podstawowego wyposażenia należały wykonane z drewna szafy, regały na akta, stoły, krzesła i taborety. Większość pomieszczeń mieszkalnych posiadała podłogi parkietowe.

Dzień roboczy Führera rozpoczynał się od przyjmowania meldunków z frontów.
Między godz. 9.00 a 10.00 Hitler wychodził z psem na spacer, w czym nie wolno mu było przeszkadzać. Około godz. 10.30 rozpoczynał przeglądanie przedpołudniowej poczty, którą z Berlina do kwatery dostarczały samoloty lub pociągi kurierskie.

O godz. 12.00 rozpoczynała się narada południowa. Po naradzie Wódz udawał się na obiad. Do września 1942 r. posiłki spożywał w jadalni kasyna nr. I, później zaś w swoim bunkrze.

O godzinie 18.00 rozpoczynały się tzw. narady wieczorne, podczas których zajmowano się przede wszystkim problemami wojny powietrznej. Posiedzenia te trwały około jednej godziny i odbywały się najczęściej w pokoju roboczym Adolfa Hitlera.

gabinethitler z psempokój

 

Ochrona i maskowanie.

Za osobiste bezpieczeństwo Hitlera odpowiadała Służba Bezpieczeństwa Rzeszy – RSD. Do każdej z dwóch grup tej służby należało po dziesięciu funkcjonariuszy służby kryminalnej i kilkunastu członków gwardii przybocznej Hitlera.

Za ochronę zewnętrzną kwatery odpowiedzialny był zmotoryzowany batalion przyboczny Führera, który do lipca 1944 r. urósł do wielkości pułku. Był wyposażony w czołgi, działa przeciwlotnicze oraz broń ciężką. Niedaleko Gołdapi, w odległości ok. 75 km od Kętrzyna, stacjonowała jednostka powietrzno-desantowa. Nad bezpieczeństwem Wilczego Szańca czuwały poza tym oddziały nasłuchu, których zadaniem było wykrywanie samolotów w promieniu nawet do 100 km.

Maskowanie Wilczego Szańca powierzono dobrej firmie ogrodniczej ze Stuttgartu. Większość zbudowanych tu obiektów posiadała płaskie dachy z zagłębieniami od 10 do 30 cm Były one wypełniane ziemią, w której sadzono krzewy, siano trawę i ustawiano sztuczne drzewa. Na krawędzi dachów wielu obiektów znajdowały się metalowe łuki w kształcie odwróconej litery "U". Pomiędzy nimi a rosnącymi obok drzewami rozciągnięte były siatki maskujące. Z lotu ptaka całość sprawiała wrażenie gęstego lasu. Skuteczność tego maskowania sprawdzano za pomocą zdjęć lotniczych.

Ludzie pracujący przy budowie Wilczego Szańca posiadali cywilne paszporty. Aż do 21 czerwca 1941 r. pozwalano na przelot nad Wilczym Szańcem rosyjskiego samolotu liniowego, kursującego między Moskwą a Berlinem. W ten sposób sugerowano, że budowane w lesie obiekty nie mogą mieć istotnego znaczenia.

DSC01368DSC01369

 

Spisek i zamach na Hitlera.

Przedłużająca się wojna ze Związkiem Radzieckim, niepowodzenia na froncie wschodnim, narastające problemy żywnościowe oraz naloty na miasta niemieckie od lata 1942 r. powodowały narastanie pesymistycznych nastrojów wśród ludności cywilnej. Po klęsce stalingradzkiej przerodziły się one w rezygnację, aby w końcu przybrać formę mniej lub bardziej aktywnego oporu.

Największe szanse na podjęcie walki z reżimem mieli wyżsi oficerowie sztabowi, którzy w sprzyjających okolicznościach mogli użyć sił zbrojnych w celu dokonania przewrotu w państwie. Na scenie politycznej pojawiła się nowa postać. Był nią pułkownik hrabia Claus Schenk von Stauffenberg. To on wziął na siebie ryzyko dokonania zamachu na Hitlera i pokierowania przewrotem w państwie.

Przygotowania do przewrotu, zmierzające do usunięcia Hitlera, opierały się na wykorzystaniu planu pod kryptonimem "Walkiria", który przewidziany był na wypadek ewentualnego buntu jeńców i robotników przymusowych, pracujących w Niemczech.

Zatwierdzony przez Hitlera plan stanowił od początku legalny kamuflaż i podstawę zamierzonego zamachu wojskowego. Przy pomocy wojsk lądowych (przewidzianych w kryptonimie "Walkiria" do stłumienia ewentualnego buntu), których szefem był właśnie pułkownik Stauffenberg, planowano zająć dzielnicę rządową, ministerstwo propagandy, wszystkie ważne placówki służbowe, aresztować funkcjonariuszy, obsadzić radiostację i redakcje prasowe.

Stauffenberg wraz ze swoim adiutantem pojawili się w Wilczym Szańcu 20 lipca przed południem. Około godz. 12.15 Stauffenberg oznajmił, że chciałby przed naradą odświeżyć się i zmienić koszulę. W rzeczywistości chodziło oczywiście o przygotowanie ładunku wybuchowego. Każdy ładunek posiadał po jednym chemicznym zapalniku produkcji angielskiej, działającym z dziesięciominutową zwłoką. Uruchomienie tych zapalników okazało się zajęciem dosyć skomplikowanym i czasochłonnym.

Teczka z ładunkiem wybuchowym została umieszczona po zewnętrznej stronie prawego wspornika stołu, w odległości około 2,5 - 3 metrów od Hitlera. Po upływie kilku minut Stauffenberg oznajmił, że musi zadzwonić. Aparaty telefoniczne znajdowały się w sąsiednim pomieszczeniu. Jego adiutant wyszedł z nim. W chwili wsiadania Stauffenberga i jego adiutanta do samochodu nastąpiła eksplozja.

Przejeżdżając w pobliżu baraku narad widzieli unoszącą się nad barakiem chmurę dymu, wirujące w powietrzu zwęglone papiery, biegających ludzi i wynoszonych rannych. O godzinie 13.15, wraz z adiutantem odleciał z powrotem do Berlina. Wylądowali w Berlinie przekonani o powodzeniu swojej misji. Gen. Olbricht ogłosił rozpoczęcie akcji "Walkiria". Próba puczu trwała ok. 7 godzin i załamała się o północy. Hrabia Claus von Stauffenberg został aresztowany i skazany na śmierć jeszcze tej samej nocy. Wyrok wykonano bezzwłocznie.

Podłożony przez pułkownika Stauffenberga ładunek wybuchowy zdewastował doszczętnie wnętrze sali narad. Wszędzie leżały połamane krzesła, potłuczone szkło i porozrzucane papiery, a z dębowego masywnego blatu stołu pozostał jedynie niewielki fragment. W miejscu gdzie stała teczka z bombą, powstał w ziemi lej o średnicy ok. 1,5 m.

W momencie wybuchu ładunku w pomieszczeniu znajdowały się 24 osoby. Hitler stał w połowie długości stołu, zwrócony twarzą w kierunku trzech otwartych okien krótszej ściany baraku. Był pochylony nad stołem i, opierając się na masywnym blacie łokciami, podtrzymywał dłońmi głowę. Uczestnicy narady odczuli eksplozję jako potężny podmuch powietrza, któremu towarzyszyły ogłuszający huk i żółto niebieski płomień.

Führerowi dokuczał krwotok prawego łokcia, ale staw funkcjonował normalnie. Na lewej dłoni miał lekko otarty naskórek. Nie stwierdzono jednak poważniejszych uszkodzeń narządu słuchu, mimo że błona bębenkowa była popękana. Führer był wyraźnie podekscytowany. Powtarzał ciągle, że od dawna wiedział, iż w jego otoczeniu byli zdrajcy. Stosunkowo szybko doszedł jednak do siebie. Już trzy godziny po zamachu Hitler był w stanie powitać na miejscowym dworcu kolejowym Mussoliniego (wizyta włoskiego przywódcy w Wilczym Szańcu trwała zaledwie 2,5 godziny).

"Eksperci, badający skutki eksplozji bomby, byli zgodni co do faktu, że ilość materiału wybuchowego przyniesiona przez Stauffenberga na naradę, zabiłaby wszystkich, gdyby obrady odbywały się w bunkrze betonowym. Ponieważ obrady odbywały się w baraku, obrażenia, jakich doznali uczestnicy, były stosunkowo niewielkie".

plan zamachu

 

Zniszczenie kwatery.

W październiku 1944 roku oddziały Armii Czerwonej dotarły do wschodnich granic Prus Wschodnich. Dwa dni później, wydano rozkaz zniszczenia Wilczego Szańca. Jego wykonanie nastąpiło nocą z 24 na 25 stycznia 1945 r.

Jak zeznają świadkowie, na skutek wstrząsów spowodowanych ogromnymi wybuchami popękał lód na pobliskich jeziorach. Szacuje się, że do wysadzenia jednego bunkra zużyto około ośmiu ton trotylu.

Rozminowanie tego terenu trwało aż do roku 1955. Odnaleziono i zabezpieczono tu ponad 54 tys. min.

DSC01372DSC01374

 

Kwatera Naczelnego Dowództwa oraz kwatermistrza Wojsk Lądowych OKH Anna i Quelle w Mamerkach.

Została zlokalizowana w bezpośredniej bliskości Wilczego Szańca, nad zachodnim brzegiem jeziora Mamry, po południowej stronie nieukończonego Kanału Mazurskiego. Budowa ruszyła na początku 1941 roku, ze względu na podmokłość terenu, wcześniej musiano wykonać poważne prace melioracyjne. Podstawowymi budowlami kwatery były drewniane i murowane baraki, a niewielkie budowle żelbetowe wykorzystywano jako schrony przeciwlotnicze. Był to największy kompleks dowodzenia na Mazurach. Na stałe przebywało tu około 1500 oficerów sztabowych, w tym prawie 50 generałów.

Oficerowie starali się pozostawać poza zasięgiem wzroku Hitlera, unikali ciemnych i wilgotnych pomieszczeń schronowych, do pracy i mieszkania wykorzystywali więc normalne budynki zapewniające im o wiele większy komfort. Nie było to możliwe w Wilczym Szańcu, gdzie w schronach bez okien i bezpośredniego dostępu powietrza, przy sztucznym oświetleniu pracował wódz III Rzeszy, który zmuszał też do tego swoich współpracowników.

W 1944 roku tak jak w Wilczym Szańcu, przystąpiono do rozbudowy niektórych schronów do monstrualnych rozmiarów, mających je zabezpieczyć przed największymi bombami, jakimi dysponowali wtedy alianci. Największy ze schronów o rozmiarach 28 x 8 x 9 m zachował się do naszych czasów. Wycofujący się Niemcy nie wysadzili Mamerek w powietrze, obecnie teren jest udostępniony do zwiedzania.

 

Kanał Mazurski.

Jest budowlą pośrednio o charakterze militarnym, lecz nie jest fortyfikacją. Jego zadaniem, wraz z rzeką Pregołą było połączenie Wielkich Jezior Mazurskich z Morzem Bałtyckim. Miało to na celu uniknięcie tranzytu przez państwa ościenne, a na wypadek wojny kanał stanowiłby drogę zaopatrzeniową, będącą zarazem przeszkodą wodną, trudną do sforsowania.

Pierwsze pomysły budowy kanału pochodzą z końca XIX wieku, prace rozpoczęto przed I wojną światową i przerwano je w wyniku jej wybuchu. Następnie budowę wznowiono w 1934 roku, a ostatecznie porzucono w 1940 roku.

Ze względu na różnicę poziomów wody pomiędzy jeziorem Mamry a rzeką Pregołą wystąpiła konieczność wykonania na kanale szeregu budowli hydrotechnicznych. Łącznie planowano tu budowę 10 śluz i dwóch jazów, średnia szerokość kanału miała wynosić 20 metrów, a głębokość 1,5 metra przy długości całkowitej 51,5 kilometra. Obecnie na terenie Polski znajdują się 22 km kanału, a planowane budowle hydrotechniczne nie zostały ukończone.

Podobno w tych wodach można znaleźć jeszcze wiele ciekawych rzeczy, wystarczy odpowiedni sprzęt.

DSC01456DSC01459

 

 

Linia Mołotowa - https://www.youtube.com/watch?v=lmBf4E5RQG4 - kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

23 sierpnia 1939 roku, pakt Ribbentrop-Mołotow, 17 września tego samego roku wojska radzieckie przekraczają granicę polską. Z końcem września, cały obszar II Rzeczypospolitej zostaje po raz kolejny w historii podzielony, tym razem na dwie strefy okupacyjne – niemiecką i radziecką. W 1940 roku Związek Radziecki ponownie poszerza swoje terytorium zagarniając obszary Litwy, Łotwy, Estonii, Besarabii, a później także część Karelii. Dawne umocnienia wybudowane niegdyś wzdłuż Linii Stalina stają się zbyteczne, nie mogą pełnić już swojej funkcji, w związku z tym konieczne jest wybudowanie nowych fortyfikacji nadgranicznych czyli tak zwanej Linii Mołotowa. Nowy system umocnień zaprojektował generał – lejtnant wojsk inżynieryjnych Karbyszew, twórca budowanej wcześniej Linii Stalina.

Budowanie linii umocnień przy samej, nowopowstałej i niezwykle rozciągniętej granicy było bardzo problematyczne. Fortyfikacje były przez Niemców łatwo zauważalne, utrudniało to ich zamaskowanie, umocnienia posiadały znikome pasy przesłaniania. Wobec takiej sytuacji schrony narażone były na ostrzał nieprzyjacielskiej artylerii i chociaż same mogły prowadzić ostrzał skierowany na przedpole, poza granicę państwową, budowano głównie obiekty przygotowane do prowadzenia ognia bocznego.

Plan przewidywał wybudowanie około 10 tysięcy schronów bojowych, zgrupowanych w 13 rejonach umocnionych. Oczywiście założenia te nawet w połowie nie zostały zrealizowane, a na terenie obecnych granic polski zachowały się w całości tylko 3 Rejony Umocnione, a pozostałe 3 jedynie szczątkowo. Początek i znaczna część umocnień zlokalizowana jest na Podkarpaciu, odcinek ten nosił nazwę Przemyskiego Rejonu Umocnionego.

Głównym zadaniem Linii Mołotowa było oczywiście zatrzymanie nieprzyjaciela, dające tym samym czas na mobilizację sił mogących skutecznie odeprzeć niemiecki atak, następnie zaś schrony miały wspierać działania wojsk radzieckich.

Fortyfikacje przygraniczne to zapewne najnowocześniejsze stanowiska bojowe zbudowane przez Armię Radziecką, gdyby linia ta została na czas ukończona i uzbrojona stanowiła by ogromną potęgę militarną. Główna pozycja miała głębokość aż 10 km i była zorganizowana wokół nowego typu grupy warownej. Po ukończeniu każdy z dużych obiektów miał dysponować własną siłownią, licznymi zabezpieczeniami i nowatorskimi rozwiązaniami technicznymi. Umocniono także przedpole pozycji przy pomocy drewnianych pali, zapór z głazów, a także rowów przeciwpancernych.

Przy tej okazji warto wyjaśnić odrobinę terminologii dotyczącej sowieckich schronów. Podstawowym elementem fortyfikacji był schron bojowy, określany jako stały punkt ogniowy, z rosyjskiego w skrócie DOT. Dla odróżnienia schrony typu polowego określane były jako drewniano - ziemne punkty ogniowe DZOT.  Przy podziale obiektów fortecznych wyróżnia się schrony przeznaczone do prowadzenia ognia bocznego czyli tak zwane flankujące oraz czołowego – frontalne. Obiekty pierwszej kategorii prowadzące ogień w obu przeciwległych kierunkach określano jako kaponiery, natomiast schronom prowadzącym ogień jednostronny przypisywano termin półkaponiery. Dodatkowo istniał także podział ze względu na posiadane uzbrojenie, czyli artyleryjskie lub broni maszynowej.

 

Pozycja Olsztynecka - https://www.youtube.com/watch?v=REDT-wwmXsw kliknij link, aby dowiedzieć się więcej!

 

Pozycja Olsztynecka została wybudowana w latach 1938-1939. Rozciągała się od miejscowości Stare jabłonki, wzdłuż rzeki Drwęcy, przez Waplewo, Małaszewo do jeziora Kalwa. Całkowita długość nowo wybudowanej pozycji wyniosła zatem nieco ponad 100 km. Pozycja składała się ze 118 schronów biernych dla jednej drużyny piechoty i amunicji oraz jedenastu schronów bojowych dla broni maszynowej i działek przeciwpancernych.

Pozycja Olsztynecka jest najlepiej zachowaną na terenie Prus Wschodnich. Ilość ocalałych obiektów wynosi ponad 90 %. Umocnienia te są znacznie rozrzucone na dużym obszarze, większość schronów jest bardzo trudno dostępna z uwagi na doskonałe maskowanie oraz lokalizację w terenie.

Całość linii fortyfikacji podzielona została na cztery odcinki dywizyjne, z których jeden przykładowy obejrzymy. Na wszystkich odcinkach obrony występują tylko trzy rodzaje schronów. Jak wcześniej wspomniałem, zdecydowaną większość budowli stanowią schrony bierne. Wybudowane zostały według niemieckiej kategorii odporności B, co oznacza, że grubość ścian i stropów wynosi 1,5 metra.

Wewnątrz schronu znajdują się dwa pomieszczenia przeznaczone dla załogi i amunicji połączone bardzo niskim i wąskim przejściem. Bardzo charakterystycznym elementem konstrukcyjnym tych obiektów jest przeciwodpryskowa, ocynkowana blacha falista o profilu 5/8 koła. Blacha typu H – Heinrich, bardzo często była wykorzystywana przez Niemców przy budowie różnych fortyfikacji.

Schrony bardzo dobrze zamaskowano. Część wkopano lub obsypano ziemią natomiast odsłonięte części obiektów pokryto specjalnym, chropowatym malowaniem w kolorze ochronnym. Wejście zabezpieczano lekkimi, drewnianymi, dwudzielnymi drzwiami obitymi blachą. Otwór wyjścia ewakuacyjnego zamurowywano najczęściej na ½ grubości cegły i także maskowano. W niektórych schronach, po prawej stronie od wejścia, na ścianie zachowała się oryginalna numeracja wraz z datami budowy poszczególnych obiektów. Prawie we wszystkich schronach bez trudu da się odczytać również niemieckie oznaczenia w miejscu składowania skrzynek z amunicją czy oznaczenia wyjścia ewakuacyjnego.

Same schrony bierne to jednak za mało, potrzebne były fortyfikacje czynne, bojowe, przeznaczone dla ciężkich karabinów maszynowych a nawet dla działek przeciwpancernych. W 1939 roku rozbudowano kilka przygotowanych wcześniej schronów bojowych dobudowując do nich kazamaty dla działek kalibru 37 mm. Załoga tego typu obiektów liczyła 12 osób.

W 1939 roku na Pozycji Olsztyneckiej oprócz schronów czynnych i biernych przygotowano także szereg zapór przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych będących nieodłączną częścią każdej linii obronnej. Przedpola fortyfikacji umocniono przy pomocy betonowych jeży przeciwczołgowych, natomiast ważniejsze drogi zamknięto zaporami w postaci trapezowych bloków żelbetowych, w gniazda których wkładano szyny kolejowe.

Prace fortyfikacyjne trwały tutaj także w trakcie wojny. W 1944 roku na zapolu schronów wykopano głęboki rów przeciwczołgowy i kilka linii okopów, wzmocnionych betonowymi stanowiskami dla broni maszynowej. Tworzono tak zwane „garnki Kocha” czyli różnej formy Einmannbunkery czy też Luftschutzzelle - betonowe kręgi wkopane w ziemię i nakryte betonową czapą. Stanowiły one w warunkach bojowych ukrycie dla jednego żołnierza. Były budowane w dwóch wersjach: obserwacyjne lub strzelnicze.

W styczniu 1945 roku fortyfikacje Pozycji Olsztyneckiej nie zostały wcale wykorzystane. Żołnierzy mających obsadzić umocnienia wycofano do obrony ważnego węzła kolejowego i drogowego w Olsztynie. Po wojnie wyposażenie wszystkich schronów zostało rozszabrowane, niektóre z obiektów wysadzono, a inne pozostałe do dzisiaj stanowią niewielką część historii Prus Wschodnich.